sobota, 31 października 2015

Oda do pomidorowej.

Bibson...wiem, że pewno już tu nie zaglądasz! No chyba, że kot wlazł Ci na klawiaturę (tak o to chodzi, że szanse zerowe!) i przekierował Cię na gimbazę...ale ponownie odnalazłam hasło i ponownie mogę tu wejść aby dać upust swojej twórczości.

Albo raczej tfurczości.

Dziś będzie melodyjnie. Tanecznie wręcz. Bo są piosenki, dzięki którym nawet najbardziej beznadziejny dzień, stanie się bardziej znośny (ja mam dobre dni, żeby nie było! póki co :P)

A więc. Jutro znowu będzie pomidorowa! Kocham, uwielbiam i nucę. Bo zupy...szczerzę nie znoszę :D


<3 <3 <3